
To adres z którym rodzina Kierzkowskich związana była zawodowo przez wiele lat. Mieściła się tu co najmniej od lat 30-tych XX wieku „poznańska piekarnia mechaniczna” należąca do rodziny Łuczaków. W latach 30-tych prowadził ją Leon Łuczak, a po jego śmierci w 1941 roku przejęła ją prawdopodobnie jego żona – Sabina z domu Chudzikowska. Piekarnia funkcjonowała pod tym adresem jeszcze po wojnie, a mój dziadek, Roman Kierzkowski, pracował w niej aż do emerytury.
Rodzina Kierzkowskich znała Łuczaków dużo wcześniej. Wacław Łuczak, brat Leona, był w 1917 roku świadkiem na ślubie Władysława Bartnickiego z Józefatą Kierzkowską, siostrą Romana i Wincentego Kierzkowskich. Roman, Wincenty, Władysław i Wacław wcześniej wymienieni, podobnie jak Leon Łuczak, wszyscy byli piekarzami.
Pracowali i żyli jak rodzina. W czasie wojny, jeśli któryś został zatrzymany, pracownicy piekarni składali się, żeby go wykupić z rąk Kripo czy granatowej policji. Według relacji mojego Taty, Dziadka wykupowano co najmniej dwa razy. Zawsze w pierwszej kolejności, ponieważ „Romcio” miał 4-5 dzieci na utrzymaniu. Za trzecim razem, w czasie Powstania Warszawskiego, nie udało się. Dziadek został wywieziony na roboty do Niemiec.





Dodaj komentarz