Antoni Królak syn Franciszka

Antoni urodził się w Sierzchowie w parafii Sobików 16 stycznia 1911 roku. Był synem Franciszka Królaka i jego drugiej żony Antoniny, z domu Smoczarskiej. Jego rodzicami chrzestnymi zostali Antonina Biczyk i Ignacy Sosnowski. 

Ożenił się w wieku 25 lat. Ślub miał miejsce w parafii Wszystkich Świętych w Warszawie 15 listopada 1936 roku, a jego małżonką została Bronisława Duda. Według aktu ślubu Antoni pracował w owym czasie jako robotnik, a mieszkał na ulicy Twardej 25, podobnie jak Bronisława. 

Prawdopodobnie brał udział w wojnie obronnej we wrześniu 1939 jako żołnierz piechoty. Informacja ta znalazła się w dokumentach obozowych obozu Natzweiler. W czasie wojny mieszkał z rodziną na placu Mirowskim 9 w Warszawie. W Powstaniu Warszawskim, 2 września 1944 r. zmarł, a może zginął w działaniach wojennych syn Antoniego i Bronisławy, Kazimierz Mieczysław liczący dwa i pół roku. Zmarł na ulicy Twardej 25.

Kilka dni po śmierci syna, 7 września 1944 roku aresztowano w Warszawie Antoniego. Przewieziono go do obozu w Pruszkowie, a następnie do obozu koncentracyjnego w Dachau, gdzie dostał numer obozowy 105572.  W Dachau, pracownicy z firmy Daimler-Benz w Manheim wybrali 1060 chłopców i mężczyzn z transportu pruszkowskiego liczącego 3000 więźniów, w tym Antoniego Królaka. Najmłodsi więźniowie liczyli 14 lat. Grupę tą przeznaczono do pracy niewolniczej w fabryce ciężarówek Daimler-Benz. 24 września 1944 r. wybrani więźniowie zapakowani zostali do transportu kolejowego, a 26 września 1944 roku dotarli do Manheim-Waldhof (Sandhofen), podobozu obozu koncentracyjnego Natzweiler. 

Obóz w Manheim mieścił się w budynku dawnej szkoły, a więźniów zakwaterowano w klasach. W fabryce, do której maszerowali codziennie 6 kilometrów, pracowali w systemie dwuzmianowym, po 12 godzin. Torturowani przez strażników SS, zmagali się z chłodem, głodem i brakiem higieny. Przyjechali w letnich ubraniach, których nie mogli zmienić, nie mieli ubrań zimowych, nie mogli prać tego, co mieli na sobie. Wszelkie próby dogrzania się, przez wkładanie pod ubrania worków po cemencie czy gazet, karane były biciem. Niezależnie od znęcania się przez strażników, złapanego na takim przestępstwie więźnia kierowano do ukarania przez dowódcę obozu. Kara wymierzana była na apelu wieczornym, po pracy, przed kolacją. W czasie wolnym organizowano dodatkowe apele. Zmuszano więźniów do biegania, czołgania się, stania lub klęczenia z uniesionymi rękami, w których więźniowie musieli trzymać kamienie lub cegły. Takie kary mogły trwać godzinami. Dzienna racja żywnościowa składała się z rozcieńczonej kawy zbożowej, podobnej konsystencji zupy z niewielką ilością ziemniaków, kapusty i buraków na obiad. Na grupę trzech osób przydzielano 1 kg podłego chleba i 20 gram margaryny. Izba chorych była zawsze przepełniona, a nie mogło w niej przebywać jednocześnie więcej niż 100 więźniów. W wyjątkowych przypadkach, lekarz obozowy, którym był francuski jeniec wojenny, mógł wydać jednodniowe zwolnienie z pracy. Jednak chory, który pozostał w obozie, nie mógł ani leżeć w łóżku, ani w nim siedzieć. W grudniu 1944 r. Daimler-Benz AG pozbył się 200 najbardziej chorych i wyczerpanych osób, wysyłając ich do obozu zagłady w Vaihingen. Kolejnych 200 wysłano do podobozu Unterriexingen, a 400 do obozu w Buchenwaldzie. W tej ostatniej grupie znalazł się Antoni.

Był tam od 26 grudnia 1944 roku z numerem obozowym 59257. W Buchenwaldzie przebywał prawdopodobnie do wyzwolenia przez amerykańską 3 armię generała Pattona 11 kwietnia 1945 roku.

Zmarł w Warszawie 8 lutego 1950 roku w wieku 39 lat.

error: Content is protected !!