Odpowiedź wydaje się prosta i jednoznaczna: do odnalezienia przodków, krewnych i powinowatych. Tak, ale nie tylko…
Zajmuję się genealogią, z różną intensywnością, od ponad 20 lat. Dziś, kiedy zasoby w internecie są bogate, istnieje wiele specjalistycznych portali z ogromnymi zasobami cyfrowych dokumentów jest to dużo łatwiejsze. Kilka-kilkanaście lat temu, dużo częściej trzeba było odwiedzać kościoły, korespondować z krewnymi czy zaczepiać obcych ludzi, którzy noszą to samo nazwisko.
I dobrze, dzięki temu odkryłem ciekawych ludzi i ciekawe historie. Poznałem na przykład małżeństwo nauczycieli. Do dzisiaj nie potwierdziłem pokrewieństwa, choć jestem przekonany, że mamy wspólne geny. Janek z Małgosią wprowadzili mnie we współczesne realia życia w okolicach, z którymi moi przodkowie po mieczu związani byli przez kilkaset lat.
Poznałem też Anię, pochodzącą z tych samych okolic. Wspaniałą malarkę, od której dostałem kiedyś piękny portret mojej córki. Chciałbym kiedyś zobaczyć (i z całego serca jej tego życzę) wystawę jej obrazów w jakiejś prestiżowej galerii.
Kiedy służyłem w wojsku, będąc na misji w Bośni poznałem Waltera. Walter był Amerykaninem mieszkającym w Stanach Zjednoczonych, oczywiście noszącym to samo co ja nazwisko. Przed emeryturą pracował w liniach kolejowych. Co ciekawe, jego syn służył kilka lat przede mną w Bośni. Według słów Waltera, był w jednym z pierwszych zespołów łącznikowych armii amerykańskiej, oddelegowanym do Brygady Nordycko-Polskiej.
Innym razem trafiłem na pamiętnik JFK i nie był to pamiętnik Johna Fitzgeralda Kennedy’go, prezydenta USA. Napisał go Jakub Filip Kierzkowski, oficer napoleoński. Kiedy ogląda się filmy o przygodach Bonda, widzimy go w Wielkiej Brytanii zaraz później na Kubie, we Francji, zaraz potem gdzieś w Azji… Dziś takie podróże są proste, wsiadamy w samolot i za kilka-kilkanaście godzin lądujemy w dowolnym zakątku świata. Co innego na przełomie XVIII/XIX wieku. Jakub opisał całą swoją służbę od zwykłego żołnierza do oficera. Walczył pod sztandarami Kościuszki, służył w legionach polskich we Włoszech, walczył w Prusach. Niepokorny legion Napoleon wysłał do obrony swoich interesów na San Domingo, gdzie oddziały polskie zostały zdziesiątkowane w czasie walk i przez choroby. Jakub był jednym z niewielu szczęśliwców, którym cało udało się wrócić do Europy. W Hiszpanii spędził około czterech lat służąc jako adiutant w dywizji francuskiej, później walki w Polsce itd. Ciekawych zachęcam do lektury jego pamiętnika, który można znaleźć tutaj: https://polona.pl/preview/4b54ad42-188f-43d9-9387-01c5a0901f0e
O innych anegdotach związanych z poszukiwaniami, o poznanych ludziach, ich historiach, postaram się jeszcze wspomnieć w kolejnych wpisach.

Dodaj komentarz