
Urodził się w Kłobucku 9 kwietnia 1811 roku jako syn rolnika Marcina Grzybowskiego i Julianny z domu Ścieburskiej.
Wojciech był kilkukrotnie żonaty. Po raz pierwszy wstąpił w związek małżeński 2 lutego 1830 roku w Kłobucku, a jego wybranką była Franciszka Konstancja Gradowska. Jednym ze świadków na ślubie był ówczesny burmistrz Kłobucka Aleksander Zalewski. Małżeństwo miało pięcioro potomków, w tym syna Ludwika Rocha, mojego 2 x pradziadka. Niestety Franciszka zmarła w 1842 roku w wieku trzydziestu lat.
20 lutego 1843 roku owdowiały Wojciech, będący wówczas krawcem, poślubił w Kłobucku Urszulę Radziszewską z domu Poroś, wdowę po zmarłym Kacprze „urodzoną w Kłobucku, zamieszkałą na Służbie we wsi Wręczycy lat trzydzieści mającej”. Świadkami na ślubie byli rolnicy Walenty Zarębski i Paweł Nowiński. Akt podpisany został przez proboszcza Ignacego Jarnuszkiewicza, świadków oraz Pana Młodego. Urszula nie umiała pisać. W 1843 roku małżeństwu urodziła się córka Katarzyna, jednak szczęście nie trwało długo. Urszula zmarła w wieku lat czterdziestu w miejscowości Pustkowie Otrębów.
Kolejny raz Wojciech wstąpił w związek małżeński w 1852 roku. 4 lutego w Przybynowie poślubił Elżbietę Katarzynę Rosikoń z domu Iwańską, wdowę i gospodynię z Pieca Masłońskiego. Pan Młody pracował w tym czasie jako Dróżnik Kolei Żelaznej w Pustkowiu Otrębów. Świadkami na ślubie byli zięć Panny Młodej, gajowy Jan Pluta i Jan Podsiadlik – okupnik. Katarzyna zmarła w Piecu Masłońskim 9 sierpnia 1855 roku.
23 września 1856 roku Wojciech ożenił się czwarty raz. Uroczystość miała miejsce w Poraju. Ostatnią żoną mojego przodka była Małgorzata Ciesielska z domu Wolska, wdowa po Idzim. Z aktu małżeństwa wynika, że Wojciech pracując jako dróżnik musiał uzyskać zgodę pracodawcy na ten związek, o czym mówi zapis: „(…) małżeństwo między Wojciechem Grzybowskim dróżnikiem na mocy Dyrekcji Kolei Warszawsko Wiedeńskiej z dnia ósmego września bieżącego roku, pozwolenia (…)”.
Wojciech Grzybowski zmarł w Piecu Masłońskim 24 stycznia 1870 roku, o czym poinformował jego syn Ludwik.

Dodaj komentarz